AI miało zlikwidować wszystkie miejsca pracy, ale czy na pewno?

Rynek deweloperów się odbudowuje. Ale nie wróci do tego, czym był. Kilka przemyśleń o seniorach, generalistach AI-native i o tym, dlaczego to "mierzący" powinni się denerwować bardziej niż koderzy.
Jakieś osiemnaście miesięcy artykułów w gazetach, podcastów i wpisów takich jak ten, które wmawiały nam, że z deweloperami koniec, a zaraz za nimi z każdym innym pracownikiem umysłowym. Postanowiliśmy więc sprawdzić, co naprawdę dzieje się na naszym rynku. I okazuje się, że prawdziwa historia jest ciekawsza niż nagłówek.
Rekrutacja rusza. Nie wszędzie i nie dla każdego, ale nasi klienci znów szukają deweloperów. Polski rynek opublikował w 2025 roku o jakieś 44% więcej ofert pracy w IT niż rok wcześniej, jak wynika z rocznego raportu No Fluff Jobs, a popyt na doświadczonych ludzi trzyma się wysoko. W USA liczba ofert w tech osiągnęła do kwietnia 2026 najwyższy poziom od trzech lat, po miesiącach stabilnego wzrostu, a CompTIA spodziewa się, że zatrudnienie netto w branży wzrośnie w tym roku, po tym jak w 2025 spadło. Miejsca pracy nie zniknęły. Zmieniły kształt, gdy my kłóciliśmy się, czy w ogóle będą istnieć.
Zmiana kształtu
Rok temu klient podawał nam stack: React, Node, Postgres, AWS, minimum pięć lat w każdym. Dziś zapytanie brzmi inaczej. Senior, który potrafi myśleć, bierze problem od początku do końca na siebie i używa dowolnego narzędzia AI, żeby zrobić robotę. Claude, Codex, GLM: do wyboru, do koloru. Konkretny stack zjechał na dół listy. Zakłada się, że dobry inżynier ogarnie framework z pomocą AI w ciągu kilku tygodni, bo teraz naprawdę tak jest.
Podział na front-end / back-end / full-stack idzie w tę samą stronę. Na polskim rynku łączna kategoria backend-frontend-fullstack spadła do mniej więcej jednej trzeciej ogłoszeń, z ponad połowy sprzed kilku lat. Klienci rzadko proszą nas o "front-end developera", proszą o developera. A najbardziej chcą często tych, którzy wcześniej robili w back-endzie: ludzi, którzy rozumieją systemy, logikę biznesową i to, co dzieje się pod obciążeniem. Teraz ogarniają też front, bo AI domknęło lukę, do której kiedyś potrzeba było drugiego specjalisty.
AI nie zastąpiło tam dewelopera (jeszcze), ale po cichu złożyło dwie role w jedną.
Gdzie to naszym zdaniem pójdzie dalej
Nasze trzy grosze, nie fakty. Spodziewamy się, że będziemy zatrudniać seniorów, dopóki ta pula się nie wyczerpie. Naprawdę senioralnych inżynierów jest tylko tylu, ilu jest, a wszyscy polują na tych samych. Kiedy się skończą, wrócimy do zatrudniania mediorów, bo dobry mid z solidnym zestawem narzędzi AI i seniorem sprawdzającym pracę to całkiem porządna odpowiedź.
Juniorzy to trudniejszy przypadek. Nie dlatego, że brak im talentu. Liczby są po prostu bezlitosne: zatrudnianie świeżych absolwentów w big techu spadło o ponad połowę od 2019, a świeżo upieczeni absolwenci to jakieś 7% zatrudnianych. Wąskie gardło przesunęło się z pisania kodu na jego przeglądanie i ocenianie, a junior dokłada się do stosu do sprawdzenia, zamiast do wyniku. Napraw to, a drzwi znów się otworzą. Na razie są głównie zamknięte.
Budujący, sprzedający i mierzący
Ramę, która zapadła mi w pamięć, podrzucił Matthew Prince, CEO Cloudflare, w swoim felietonie w WSJ. Cloudflare zanotowało rekordowe przychody, a potem zwolniło jakieś 20% załogi, a Prince wykorzystał ten moment, żeby podzielić każdą firmę na trzy rodzaje pracy: budujących, którzy tworzą produkt, sprzedających, którzy zamykają transakcje, i mierzących, którzy to wszystko śledzą i kontrolują. Zdecydowana większość ludzi, których się pozbył, to byli mierzący: tak nazwał middle management, finanse, dział prawny, audyt wewnętrzny i rozliczanie przychodów.
No dobra, sięgnął po Petera Druckera, żeby to ładniej opakować, i akurat ta część niezbyt się trzyma. Drucker pisał o mierzeniu w 1954 jako o czymś, co dobry menedżer robi, żeby rozwijać ludzi, a nie o klasie pracowników do skasowania. Podział na trzy kubełki jest Prince'a, nie Druckera. Ale odłóż tę pożyczoną powagę na bok, a obserwacja i tak trafia.
Bo AI naprawdę dobrze mierzy. Obserwuje wszystko, nigdy nie śpi, nigdy nie gra w polityczne gierki. Więc warstwa ludzi, których zadaniem było liczyć, sprawdzać i raportować w górę, to warstwa pod największą presją. Budujących i sprzedających, czyli tych, którzy robią rzecz, i tych, którzy sprawiają, że ktoś za nią płaci, chce więcej.
To niemal idealnie pokrywa się z tym, co widzimy w inżynierii. Deweloper, który buduje, jest rozchwytywany. Warstwa raportowania wokół niego się przerzedza. Jeśli sporą częścią twojej pracy było produkowanie statusów i nadzoru, które AI potrafi teraz wygenerować samo, to jest ta praca, o którą warto się martwić. Nie ta, w której pisze się kod. Swoją drogą, widział ktoś ostatnio Scrum Mastera?
Twoja kolej
Opisuję to, co widzimy z Krakowa, wstawiając senioralnych polskich inżynierów do zespołów w USA i Europie. Twój widok z miejsca, w którym siedzisz, może być zupełnie inny. I naprawdę chętnie go poznam.
Więc powiedz mi:
- Czy ty też rekrutujesz teraz wyłącznie seniorów, czy znalazłeś sposób, żeby juniorzy znów zaczęli się opłacać?
- Czy u ciebie podział na front-end / back-end / full-stack jest martwy, czy ma się świetnie?
- I zakład Prince'a: które role AI twoim zdaniem zjada najpierw, mierzących czy kogoś innego?
Wrzuć w komentarzach. Chętnie przeczytam i odpiszę!
Chcesz z nami współpracować?
Porozmawiajmy o tym, jak możemy pomóc Twojemu zespołowi dostarczać szybciej.
Komentarze
Podziel się swoimi przemyśleniami.


